Drony zamiast traktorów?

Podziel się:

Tak! Uwielbiam rolnictwo! – krzyknął Chris Anderson, gdy powiedziałem, że piszę tekst dla Dziennika Rolniczego. Dlaczego ten były redaktor naczelny kultowego magazynu Wired, twórca znanego wszystkim pojęcia „długi ogon”, wreszcie piewca trzeciej rewolucji technologicznej i producent bezzałogowych latających dronów z takim entuzjazmem mówił o rolnictwie?

Chris Anderson http://pl.wikipedia.org/wiki/Chris_Anderson to twórca także innych koncepcji w biznesie, które wzbudzają sporo kontrowersji. Od 2009 jest na przykład orędownikiem koncepcji, w myśl której wszystkie usługi w przyszłości będą za darmo. Tak, zupełnie za darmo i co więcej – to pozwoli ich twórcom zarabiać krocie. Jako przykład podaje sklepy z oprogramowaniem dla smartfonów. Większość aplikacji jest darmowa, przynajlmiej w podstawowej wersji. Użytkowcy instalują je na swoich telefonach, używają, a gdy im się spodobają dodatkowe funkcje, wtedy płacą za rozszerzoną wersję. Model tan, zwany freemium, faktycznie zyskuje popularność w świecie, w którym usługi są coraz tańsze i powszechniejsze. Czy jednak już w wkrótce – jak wieszczy Anderson – wszystkie usługi cyfrowe będą świadczone w ten sposób? Być może tak. Anderson uważa też, że na naszych oczach dzieje się trzecia rewolucja przemysłowa. Ne chodzi wcale o komputery i internet – one są tylko nośnikami informacji. Prawdziwa zmiana następuje obok świata wirtualnego, choć komputery mają w tym swój duży udział. Anderson mówi, że rewolucja naszych czasów rozegra się w naszych domach. Jej symbolem są drukarki 3D, czyli urządzenia, które potrafią wydrukować fizyczne przedmioty. Dziś są to tylko próbki i małe obiekty, jak proste zabawki, części do maszyn czy elementy garderoby, jak choćby… klapki kąpielowe. Jednak w niedalekiej przyszłości mogą to być części do samochodów, protezy czy nawet duże elementy do budowy domów. Możliwości jest tak wiele, że trudno sobie nawet je wyobrazić. Andreson mówi, że to zmieni nasze życie, bo będzie ingerować w wiele sfer dotąd zajmowanych przez dawnych graczy: projektantów, producentów, dystrybutorów, sklepy i resztę znanego łańcucha sprzedaży. To ma być rewolucja, która może wstrząsnąć podstawami świata. Anderson jednak od 2009 roku interesował się także innymi dziedzinami biznesu. Założył firmę 3D Robotics, której głównym produktem są obecnie latające pojazdy, zwane dronami. Znamy je głównei z doniesień serwisów informacyjnych czy filmów wojennych – drony to nowa groźna broń, pozwalająca wykonywać skomplikowane misje szpiegowskie czy bojowe przez pilotów siedzących wiele kilometrów od groźnego pola walki. Teraz drony wkraczają do świata cywilów i wydaje się, że jest to wejście bardzo obiecujące. Możliwości zastosowania dronów są różne. Wystarczy wspomnieć o dostawach pizzy, usługach kurierskich czy minitoringu obiektów. Bezzałogowe małe pojazdy latające chyba zrobią jednak karierę najpierw w innej branży. W rolnictwie. Drony są używane na przykład do obserwacji pól czy do oprysków. W majowym artykule Wall Street Journal napisał, że w eksperymencie prowadzonym przez uniwersytet stanowy w amerykańskim Oregonie wykazano, że zatrudnienie dronów do prostych, lecz czasem kłopotliwych czynności pozwala rolnikom oszczędzić czas i pieniądze przy pielęgnacji roślin, szczególnie gdy uprawiają duże obszary ziemi. Rodzaj upraw w zasadzie nie ma znaczenia: mogą to być zboża czy winnice. W Nowej Zelandii drony używane są do pilnowania owiec. Bezzałogowe pojazdy, częściowo sterowane automatyczne a częściowo z udziałem zdalnego pilota, zużywają mało paliwa, nie strajkują i nie chorują. A jednak budzą sporo kontrowersji. Znane są przypadki polowań z użyciem dronów czy nielegalnego śledzenia ludzi i samochodów z użyciem tych urządzeń. Ponieważ wyposażane są w coraz lepsze komponenty, jak ciche silniki, kamery termowizyjne i wysokiej rozdzielczości, mogą być idealnymi detektywami.

IMG_4515[1]

Spotkałem Chrisa Andersona podczas zakończonej w ubiegłym tygodniu poznańskiej konferencji e-nnovation, poświęconej przyszłości biznesu wykorzystującego internet i nowoczesne technologie. Podczas wystąpienia nie mówił dużo o dronach. Zapytałem go o bariery w rozwoju tego biznesu, a szczególnie o kwestie prawne. Andreson zasępił się, choć miał gotową odpowiedź: na terenie prywatnym drony mogą robić to, na co ich użytkownikom pozwala właściciel nieruchomości. Dobrze, ale drony przemieszczają się także w przestrzeni publicznej, często przelatując nad prywatnymi terenami. Dziś jest ich jeszcze bardzo mało, ale gdy staną się powszechne – trzeba będzie być może sterować ich ruchem tak jak kierujemy ruchem samochodów. Dodatkowo ich natłok zakłócać spokój mieszkańców, nad głowami których będą latać jakieś pojazdy. Kwestii prawnych i porządkowych może zresztą powstać sporo i będą musiały zostać rozwiązane, skoro dronem może kierować każdy, kogo stać na to niedrogie urządzenie.

Na razie jednak czekam na pierwsze usługi rolnicze z wykorzystaniem dronów. Sprawdziłem – nie ma ich jeszcze w Polsce, a więc jest nisza. Gotowi do startu?

 

Podziel się:


Avatar Image

Michał Bonarowski

Wcześniej dziennikarz, obecnie specjalista komunikowania w Internecie. Od początku lat 90. w mediach tradycyjnych, a następnie w elektronicznych, szczególnie wykorzystujących Internet jako platformę dotarcia do odbiorców. Współtwórca pierwszych wydań prasy papierowej w Internecie i pierwszych serwisów informacyjnych. Pracował dla mediów i wydawców takich jak: Gazeta Bankowa, Businessman Magazine, Tygodnik Polityka, TVP2, Infor, Onet.pl, IDG, Presspublica, Polska Agencja Prasowa. Współtworzył linię programową mediów interaktywnych, aktywnie uczestniczył w tworzeniu serwisów internetowych na pograniczu informacji, rozrywki i mediów społecznościowych. Doradza funduszom inwestującym w start-upy oraz zajmuje się komunikacją zintegrowaną poza branżą medialną. Członek ISOC oraz Polskiego Stowarzyszenia Public Relations.

Targowisko w poszukiwaniu klimatu

W ubiegłą niedzielę ruszył kolejny warszawski targ z żywnością – Targowisko przy ul. Oczki 1a. To cicha uliczka w ścisłym centrum Warszawy, 500 metrów od Dworca Centralnego. Dlaczego ma to znaczenie? Otóż centrum Warszawy jest rejonem, w którym trudno znaleźć dobry warzywniak czy sklep z regionalną żywnością. Owszem, są sklepy z żywnością z Włoch, Francji

Byłem w Grucznie i już tęsknię – relacja z Festiwalu Smaku

Są takie miejsca i takie spotkania, do których wraca się myślą przez cały rok. Dla mnie taką magię ma Festiwal Smaku w Grucznie, który gromadzi prawie wszystkich najważniejszych farmerów – producentów dobrej oryginalnej żywności i kulinarnych freeków, takich jak ja i moi znajomi. Wszystko odbywa się w luźnej, spokojnej atmosferze typu „slow life”, która pozwala

Pięć powodów, żeby pójść na warszawski Wielki Piknik

Coraz popularniejsze w Polsce festiwale i inne imprezy kulinarne zmieniają swoje oblicze. Już dawno do takich imprez jak wrocławska „Europa na widelcu”, poznański „Ogólnopolski Festiwal Dobrego Smaku”, czy „Europejski Festiwal Smaku” w Lublinie dodano część artystyczną i kulturową, bo w końcu nie samym smakiem potraw człowiek żyje. Publiczność chce spędzić miło


zamknijx